„Kto we Mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie”. J 11, 25

 

Dnia 2 listopada 2017 roku odeszła do Pana nasza Siostra –

 ŚP. SIOSTRA Roncalla

od Miłości Bożej

Gertruda Sobańska

 Przeżywszy lat 71; życia zakonnego – 50; profesji – 48.

 

Msza św. pogrzebowa będzie sprawowana w poniedziałek, 6 listopada, o godz. 12.00 w kaplicy Matki Bożej Anielskiej w Laskach. Po Mszy świętej – pogrzeb na cmentarzu zakładowym.

PANIE, PRZYJMIJ JĄ DO SWOJEJ ŚWIATŁOŚCI.

 

„Siostry […] przez całe życie oddają cześć Bogu, aby Go kochać i wielbić kiedyś w niewypowiedzianym szczęściu”.                                                                     

Matka Elżbieta Czacka

 

Siostra Roncalla – Gertruda Sobańska, urodziła się 1 grudnia 1946 roku w Gorszewicach, wsi położonej w województwie wielkopolskim, powiat szamotulski, gmina Kaźmierz. Pelagia z domu Nowaczyk i Ignacy Sobańscy mieli pięcioro dzieci. Gertruda urodziła się jako czwarte dziecko.

Sakrament chrztu przyjęła w dzień Bożego Narodzenia, 25 grudnia 1046 roku w kościele parafialnym Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Kaźmierzu. Tam też przyjęła Pierwszą Komunię św. w 1957 roku, a 23 czerwca 1963 roku otrzymała sakrament bierzmowania, z rąk bp. Tadeusza Ettera.

Duży wpływ na dzieci, ich życie wiary, wywarł ojciec, który zmarł na raka płuc, gdy Gertruda miała 13 lat. Wstępując do zgromadzenia, nie wahała się stwierdzić, że odszedł „w opinii świętości”. Jego przykład życia oddanego Bogu i pełnego modlitwy przywołała Siostra ponownie we wspomnieniach z okazji 25-lecia profesji w 1993 roku, z mocnym przekonaniem, że jego modlitwie zawdzięcza realizację powołania w zgromadzeniu:
„Tata nie chciał być w szpitalu, więc mama go zabrała do domu, cierpiał strasznie, nie chciał przyjmować środków przeciwbólowych, […] powiedział: Pan Jezus cierpiał, to i ja mogę trochę pocierpieć. Cały czas w ręku miał różaniec i ten różaniec głośno odmawiał i wtedy powiedział, że ból jest mniejszy. Zmarł świadomie, 11 września, mając na ustach: Jezus, Maryja. Zresztą mój tata nie wyszedł rano z domu zanim nie ukląkł i nie zmówił pacierza, a wieczorem wspólnie razem modliliśmy się. […] Do kościoła też chodziliśmy z tatą, gdy była zima i śnieg, to tata szedł pierwszy i robił nam ślady, a my za tatą – jakże jesteśmy za to wdzięczni tacie. To, że jestem w Zgromadzeniu to modlitwa taty, wierzę w to mocno”.

Gertruda po ukończeniu szkoły podstawowej, wówczas 7-klasowej, pragnęła iść do szkoły pielęgniarskiej. Zdała egzamin i została przyjęta, ale ostatecznie została w domu, ze względu na chorobę mamy. W 1961 roku zaczęła pracować jako księgowa gromadzka Kółek Rolniczych i podjęła w Poznaniu kursy gotowania i pieczenia oraz szycia. Uczyła się dwuletniej Szkole Przysposobienia Rolniczego w Kaźmierzu, którą ukończyła z wynikiem bardzo dobrym.

Jednocześnie w parafii kaźmierzowskiej dała się poznać jako gorliwa parafianka, łącząc swoje obowiązki domowe i opiekę nad mamą z aktywnym udziałem w życiu Kościoła: nosiła obraz w procesjach, pomagała przy ubieraniu ołtarzy na Boże Ciało. Wezwanie Boże do oddania Mu czegoś więcej, czegoś z siebie, usłyszała już w 1957 roku, po przyjęciu I Komunii świętej. Od tego czasu, choć do kościoła parafialnego miała cztery kilometry, zaczęła przyjmować Jezusa w Eucharystii we wszystkie niedziele i Pierwsze Piątki miesiąca, a po zakończeniu szkoły podstawowej – codziennie.

Czuła się wezwana do służby Panu Bogu poprzez pomoc cierpiącym, potrzebującym bliźnim. Marzyła o zgromadzeniu, które zajmuje się chorymi, aby tam zrealizować to Boże wołanie… Artykuł o Laskach znalazła w „Rycerzu Niepokalanej”. Do Lasek przyjechała w styczniu 1967 roku.


Do postulatu została przyjęta 19 lutego 1967 roku. Do nowicjatu – 14 sierpnia 1968 r.

Pierwszą profesją złożyła 15 sierpnia 1969 r.; śluby wieczyste – 15 sierpnia 1974 roku.


W postulacie pracowała w kasie zakładowej, oprócz tego miała codziennie 2 godziny lektoratu w „Hoteliku” u Pań niewidomych przepisujących książki, a w niedzielę chodziła do pomocy do internatu dziewcząt lub do Domu Rekolekcyjnego.

W nowicjacie, przy obłóczynach, obrała imię zmarłego w 1963 roku Papieża Jana XXIII – Angela Roncallego, obecnie świętego. Siostra wspominała, że jeszcze przed wstąpieniem do Zgromadzenia miała wielkie nabożeństwo do Jana XXIII i doznała od Niego wielu łask i opieki – jak zaznaczyła we wspomnieniach: „ustrzegł mnie od zgubnych dróg”.

Po nowicjacie została na Piwnej, pomagała w refektarzu, miała zakrystię, pomagała w Duszpasterstwie Niewidomych. Ukończyła wówczas roczny kurs katechetyczny oraz kurs pielęgniarski, co było realizacją pragnienia jej serca służby chorym. Ze wspomnień siostry wiemy szczegółowo, jak ta posługa wyglądała. Od 1971 roku przyjeżdżała z Piwnej do Lasek do pracy do starej infirmerii. Od 1973 roku została przeniesiona do Domu św. Franciszka i pracowała jako pielęgniarka w infirmerii. Z Lasek jeździła do szpitala na Bielany, by uczyć się robić EKG i do Szpitala Dzieciątka Jezus uczyć się fizykoterapii. Od 1976 roku pojechała do pracy pielęgniarskiej do Żułowa, gdzie była do 1978 roku. We wrześniu wróciła do Lasek, już do nowego szpitalika i do działu lekarskiego. Potem jeszcze wróciła do Żułowa, gdzie oprócz posługi chorym, pracowała również w biurze.

Czas od września 1982 do sierpnia 1984 roku to praca w ośrodku w Sobieszewie. Tu przydało się ukończone w Żułowie prawo jazdy.

Od 1984 roku siostra wróciła do Lasek, do wspólnoty św. Rafała, do pracy w kasie zakładu. Jednocześnie prowadziła jeszcze korespondencję z ofia­rodawcami, którzy wpłacali ofiary na budowę Żułowa. W kasie zakładu pracowała do 1990 roku, kiedy to ze względu na uszkodzenie nerwów czuciowych w obu rękach, nie mogąc pisać ani liczyć pieniędzy, odeszła z tego działu. Przeprowadzona w Konstancinie operacja tylko częściowo rozwiązała problem i s. Roncalla do dawnej pracy już nie wróciła. Objęła natomiast pracę w biurze zajmując się meldunkami i sprawami kadrowymi sióstr, aż do roku 2016.

Przez długie lata (1992–2007) pełniła funkcję ekonomki domowej we wspólnocie św. Rafała.

W lutym 2010 roku zdiagnozowano u siostry szpiczaka i rozpoczęły się lata walki z chorobą. Siostry stan bardzo pogorszył się w sierpniu tego roku, ponieważ jednak pojawiła się szansa na nowy rodzaj chemii, wydawało się, że i tym razem uda się chorobę pokonać. Taką nadzieję miała też s. Roncalla. Jednak osłabienie organizmu i powracające infekcje sprawiły, że stało się inaczej.

Dzień Wszystkich Świętych był czasem świadomych pożegnań – przyjechała z Piwnej Matka, zachodziły siostry. Mimo że wydawało się, jakby s. Roncalla była nieprzytomna i niewidząca dobrze, ale rozpoznawała wszystkich. Z trudem dobierała słowa, ale potrafiła się zmobilizować, aby powiedzieć to, co najważniejsze. Prosiła, aby wszystkich przeprosić i przekazać, że wszystkich kocha.

Znacznie pogorszenie zaczęło się rano, 2 listopada. Od godz. 6:00 siostry nieustannie towarzyszyły modlitwą: najpierw różaniec (na prośbę s. Roncalli – tajemnice radosne), potem Jutrznia i Msza św. I dalej różaniec przeplatany koronką do Bożego Miłosierdzia. Gdy ks. Kazimierz Olszewski przyszedł przed Mszą św. udzielić Siostrze absolucji, powitała go pozdrowieniem: „Pochwalony Jezus Chrystus”. Po Mszy się przychodzili pracownicy z biura i inni mieszkańcy Lasek, zaprzyjaźnieni z Siostrą.

Przynależąc do Domu św. Rafała s. Roncalla zawsze z dużą troską i miłością odnosiła się do chorych sióstr, zainteresowana była ich potrzebami, chętna do pomocy. Gdy w ostatnich miesiącach zaistniała potrzeba podjęcia obowiązków przełożonej, s. Roncalla – sama schorowana i słaba – podjęła to zadanie z całą miłością i poddaniem woli Bożej. Ta gotowość Siostry była wypełnieniem słów, którymi zakończyła swoje wspomnienia jubileuszowe w 1993 roku:
„Panu Bogu niech będą dzięki […], ponieważ On jeden tylko rozumie i wie, co w danej chwili i w danym momencie jest dla mnie najlepsze, a moim zadaniem jest to przyjąć i nie zmarnować tego skarbu, jaki Pan zsyła, aby przez to znaleźć się w Niebieskich Laskach, gdzie będzie wspaniale”.

***

Siostra Roncalla zmarła we Wspomnienie wszystkich wiernych zmarłych około godz. 11:30. Otoczona modlitwą sióstr, przyjaciół i obecnego od rana ks. Kazimierza.

Eksportacja ciała śp. s. Roncalli nastąpiła o godz. 15:00. Licznie zebrane siostry, świeccy współpracownicy Dzieła Lasek, wieloletnie i najbliższe współpracownice z administracji – trwali wspólnie na modlitwie, której przewodniczył ks. Michał Wudarczyk.

***

Zapamiętam Kochana Siostro Twoje WIELKIE SERCE, Twoją autentyczną troskę w chorobie, czy innym trudzie… Zawsze zauważyłaś, bo patrzyłaś sercem… Byłaś bardzo wrażliwa i wyrozumiała… Dziękuję.
Kochałaś siostry, kochałaś świeckich współpracowników, niewidomych, byłaś dla nich jak Mama. Dawałaś siebie, często z zapomnieniem o sobie i swoich dolegliwościach, które były przecież poważne.
Zawsze interesowałaś się Dziełem Lasek, życiem zgromadzenia, z pochyleniem się nad konkretnym człowiekiem… Szukałaś najlepszego rozwiązania, pomocy, nie umiałaś przejść obojętnie… Lubiłaś żartować. W miarę możliwości śledziłaś nowości na facebooku Zgromadzenia, Towarzystwa i stronie www.triuno.pl
Zawsze przy różnych spotkaniach prosiłaś o modlitwę… z wiarą w moc modlitwy. Dziękuję Kochana Siostro za to świadectwo. Ostatnie nasze spotkanie też „wokół Tajemnicy świętych obcowania”, nie myślałam, że to będzie ostatnie, tu na ziemi… Kochana Siostro dziękuję za Twoją życzliwość, za miłość siostrzaną… Proszę módl się za nami…