† Kto we Mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie.
J 11, 25
W piątek, 28 lutego 2026 roku, odeszła do Pana
ŚP. SIOSTRA M. LUCJA
od Ducha Świętego
Helena Luty
w 93. roku życia, 75. roku powołania,
73. roku profesji zakonnej
Msza święta pogrzebowa będzie sprawowana w kaplicy Matki Boskiej Anielskiej w Laskach w czwartek, 5 marca, o godz. 14:00. Po Eucharystii pogrzeb na miejscowym cmentarzu.
PANIE, PRZYJMIJ JĄ DO SWOJEJ ŚWIATŁOŚCI.
Siostry […] duszą i ciałem, modlitwą i pracą przez cały ciąg życia oddają cześć Bogu, by Go kochać i wielbić kiedyś w nieskończonym i niewypowiedzianym szczęściu.
bł. Matka Elżbieta Czacka
Siostra Lucja – Helena Luty urodziła się 24 sierpnia 1933 roku we wsi Oleksianka, niedaleko Mińska Mazowieckiego. Chrzest otrzymała w parafii Latowicz 17 września tegoż roku. Rodzice Jan i Aleksandra z domu Dzięcioł byli rolnikami. Mieli dziewięcioro dzieci, z czego czwórka zmarła w dzieciństwie. Byli głęboko wierzący i dar wiary przekazali swoim dzieciom. Siostra Lucja wspominała, że do oddalonego o siedem kilometrów kościoła cała rodzina dojeżdżała wozem zaprzężonym w konie. Natomiast na dwumiesięczne nauki przygotowujące do Pierwszej Komunii świętej te siedem kilometrów Helena wraz z innymi dziećmi pokonywała pieszo. Sakrament bierzmowania przyjęła 20 maja 1951 roku w kościele Wniebowzięcia NMP w Stoczku Łukowskim.
Kiedy Helena miała zaledwie sześć lat, wybuchła II wojna światowa. Zapamiętała z tego czasu, że tato pomagał wojsku w dostarczaniu żywności służąc wozem i koniem. Zaś z 1944 roku, gdy w Warszawie trwało powstanie, wspominała noce spędzane często w polu lub w lesie.
Helena uczyła się w szkole powszechnej w Oleksiance niepełne 3 lata. W lutym 1945 roku zachorowała na nieznaną bliżej chorobę i okresowo przestała widzieć. Podjęte leczenie przyniosło poprawę i po pewnym czasie odzyskała wzrok. Była to jednak poprawa przejściowa. Po dwóch latach ponownie nastąpiło pogorszenie, które stopniowo doprowadziło do całkowitej utraty wzroku.
Siostra Lucja wspominała, że od dzieciństwa miała pragnienie służby Bogu. Nie znała jednak sióstr zakonnych, dla niej wzorem życia oddanego Bogu był kapłan, dlatego z koleżankami często bawiła się w „księdza”. Gdy dorosła, korzystając z pomocy młodszej siostry, bez wiedzy rodziców, napisała w styczniu 1951 roku do Lasek list z prośbą o przyjęcie. O Zgromadzeniu dowiedziała się od sióstr szarytek w Warszawie. 30 czerwca 1951 roku przyjechała na próbę zakonną, po której już została w Laskach.
14 sierpnia 1951 roku została przyjęta do postulatu, a w następnym roku, także 14 sierpnia, rozpoczęła nowicjat. Pierwsze śluby złożyła 15 sierpnia 1953, a profesję wieczystą 15 sierpnia 1959 roku.
Postulat odbywała pod kierunkiem s. Marii Franciszki Tyszkiewicz. Pracowała wtedy w laskowskiej pralni przy składaniu prania oraz pomagała w sprzątaniu Domu Rekolekcyjnego. Także nowicjat spędziła w Laskach. Mieścił się w ówczesnym Domu św. Rafała. Mistrzynią nowicjatu była s. Maria Gołębiowska. Siostra Lucja zapamiętała wizyty w czasie postulatu i nowicjatu u Matki Elżbiety Czackiej i „krzyżyk na całej głowie”, który otrzymała od Założycielki, a także późniejsze krótkie spotkania na laskowych dróżkach, kiedy Matka na wózku wyjeżdżała na spacery.
Po pierwszych ślubach s. Lucja należała do wspólnoty św. Franciszka, a jej pierwszą przełożoną była wcześniejsza mistrzyni – s. Maria. Pozostała w tym Domu właściwie przez całe swoje życie. Kontynuowała powierzone jej wcześniej prace: sprzątanie i zmywanie w Domu Rekolekcyjnym, jak również pomoc w pralni, refektarzu, kuchni centralnej. Przez rok należała do Klasztoru MB. Pocieszenia, gdzie uczyła się szczotkarstwa i pomagała w kuchni.
Po powrocie do Lasek ponownie należała do Domu św. Franciszka i pomagała w refektarzu przy zmywaniu naczyń. Warto przypomnieć, że przez długie lata wspólnota była bardzo liczna i siostry jadały obiady w dwóch turach, a wszystkie naczynia zmywane były ręcznie. Za wyjątkiem dwóch lat, kiedy pracowała ponownie w pralni, s. Lucja zajmowała się zmywaniem, dopóki wy-starczało jej sił. Widok drobnej postaci w kuchence przy dużym, głębokim zlewie i zachęty siostry, by zostawiać przyniesione brudne naczynia, bo ona się nimi zajmie, pozostanie w pamięci wielu sióstr…
Pod koniec 2025 roku stan zdrowia s. Lucji znacznie się pogorszył. Mimo szybkiej utraty sił fizycznych, do końca starała się być samodzielna i niezależna, by jak najmniej obciążać innych. Z czasem jednak, gdy nie była już w stanie funkcjonować samodzielnie, zaczęła prosić o pomoc w konkretnych potrzebach. Załamanie zdrowia, spowodowane ciężką infekcją z wysoką gorączką i trudnościami w oddychaniu, przyszło w ostatnich dniach listopada. Siostra była słaba i coraz bardziej zagubiona, traciła orientację w domu. Siostry ze wspólnoty podjęły nocne dyżury, aby w razie potrzeby udzielić jej pomocy.
Po jednej z trudniejszych nocy, gdy s. Lucja doświadczyła poważnego osłabienia, 2 grudnia 2025, z pomocą sióstr ze wspólnoty, dokonała się przeprowadzka s. Lucji do domu św. Rafała, gdzie miała zapewnioną fachową, stałą pomoc. Ostatnie dwa miesiące były powolnym odchodzeniem siostry. Zmarła o godzinie 2:10, 28 lutego 2026 roku, w obecności p. Krystyny, pielęgniarki i s. Idy, przełożonej Domu św. Rafała.
S. Lucji nie opuszczało do końca poczucie humoru. Nawet jeśli przeżywała chwile kryzysu lub doświadczała bólu, kiedy cierpliwość bywa ograniczona i zdarzyło się jej to okazać, potrafiła rozbrajać sytuację humorem, jakimś trafnym powiedzeniem czy żartem.
Dziękujemy Panu Bogu za życie i powołanie s. Lucji, za jej cichą i ofiarną posługę. Niech Bóg przyjmie ją do radości swego królestwa.



