†Kto we Mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie.
J 11, 25
W poniedziałek, 9 marca 2026 roku, odeszła do Pana

ŚP. SIOSTRA M. Deodata
od Jezusa z Nazaretu
Helena Walkiewicz
W 95. roku życia, 69. roku powołania, 67. roku profesji zakonnej.
Msza święta pogrzebowa będzie sprawowana w kaplicy Matki Bożej Anielskiej w Laskach w środę, 11 marca, o godz. 14:00. Po Eucharystii pogrzeb na miejscowym cmentarzu.
PANIE, PRZYJMIJ JĄ DO SWOJEJ ŚWIATŁOŚCI.
Siostry […]duszą i ciałem, modlitwą i pracą przez cały ciąg życia oddają cześć Bogu, by Go kochać i wielbić kiedyś w nieskończonym i niewypowiedzianym szczęściu.
bł. Matka Elżbieta Czacka
Siostra Deodata – Helena Walkiewicz urodziła się 16 lutego 1931 roku w Bzowie – wsi położonej w parafii Zbuczyn, w powiecie siedleckim (woj. mazowieckie). Rodzice, Stanisław i Irena z domu Stokowska, mieli niewielkie gospodarstwo. Tato był przez jakiś czas sołtysem, później pracował w gminie mając odpowiedzialność za kasę i księgowość. Helena była druga z rodzeństwa; miała dwie siostry i trzech braci. Pięcioro z nich skończyło różne szkoły, założyło rodziny. Swoją najstarszą siostrę, Teresę, która po szkole podstawowej ukończyła kurs krawiecki i pozostała z rodzicami w domu oraz na gospodarstwie, s. Deodata wspominała jako filar rodziny, dzielną niewiastę żyjącą dla Boga i ludzi.
Gdy Helena miała osiem lat, wybuchła II wojna światowa. Jak wszystkich w tym czasie, dotknęła także rodzinę s. Deodaty, jednak swoich wspomnień z tego okresu siostra nie zapisała. Jako sześciolatka poszła do szkoły podstawowej w Bzowie, gdzie ukończyła cztery klasy. Następne trzy lata uczyła się w szkole w Zbuczynie, codziennie pokonując pieszo cztery kilometry. Już po wojnie w 1945 roku została przyjęta do gimnazjum ogólnokształcącego w Siedlcach, gdzie uczyła się przez trzy lata mieszkając na stancji. Otrzymała tam tzw. małą maturę. Na soboty i niedziele wracała pieszo do Bzowa (ok. 17 km). Szkołę średnią ukończyła i egzamin dojrzałości zdała w szkole ogólnokształcącej stopnia licealnego w Prabutach w 1951 roku. Po maturze, z powodu choroby oczu, wróciła do domu. S. Deodata zanotowała:
W 1945 roku, tuż przed wakacjami, zachorowałam na oczy. Okulistka w Siedlcach, dr Tarasiewicz, stwierdziła gruźlicę oczu z zagrożeniem wzroku, strzępy siatkówek, jeszcze tydzień opóźnienia – byłaby ślepota. Do czytania ocalało prawe oko. Smak ślepoty przeżyłam i znam.
Lata spędzone po maturze w domu rodzinnym były dla młodej Heleny czasem poszukiwania przyszłej drogi i oczekiwania na znak od Boga. Siostra wspominała, że od najmłodszych lat miała świadomość powołania do życia wyłącznie dla Boga. Znała siostry benedyktynki-oblatki ze Zbuczyna, miała z nimi kontakt po niedzielnych mszach świętych, a w Siedlcach widziała siostry albertynki kwestujące na swoich podopiecznych. Wiedziała jednak, że życie zakonne podejmują osoby zdrowe.
Trzy lata – wspominała siostra – czekałam na jakiś znak pomocny w decyzji; studia – kalectwo – powołanie… potrójny krzyż zmagań. Prosiłam o sen religijny na potwierdzenie powołania. Był – na wzgórzu ujrzałam trzy krzyże…
Złożyła krótką wizytę w Laskach, które znane były księżom z jej rodzinnej parafii w Zbuczynie, i rozmawiała z s. Marią Gołębiowską. W tym czasie jednak nie poczuła się tam na swoim miejscu. Miała inne pragnienia i potrzeby wewnętrzne. Ciemna, pusta kaplica zdawała się jej dziwna.
W roku 1954 jako pierwsza z rodzeństwa Helena opuściła dom rodzinny. Za sugestią spowiednika zgłosiła się do Sióstr Nazaretanek w Łukowie i została przyjęta – z warunkiem, że będzie mogła zostać, jeśli choroba oczu się nie odnowi. Odbyła w Warszawie roczny postulat i w 1955 przeszła do nowicjatu w Ostrzeszowie Wielkopolskim. Nawrót choroby w 1956 roku uniemożliwił jej realizację powołania w tym zgromadzeniu.
Wróciła do domu rodzinnego 25 marca 1957 roku, w Zwiastowanie. Gdy ostygły emocje i na nowo podjęła swe poszukiwania „klasztoru”, znajoma okulistka dr Wojno, urszulanka szara, zaproponowała Zgromadzenie Sióstr Franciszkanek Służebnic Krzyża. Helena początkowo nie była przekonana do tego pomysłu, ponieważ miała w pamięci, że w Laskach nie ma „klasztoru”. Jej nastawienie się zmieniło, gdy usłyszała zapewnienie, że od 1956 roku Zgromadzenie ma swój dom generalny w klasztorze w Warszawie. W czerwcu 1957 roku zgłosiła się na Piwną z prośbą o przyjęcie. Po rozmowie z s. Vianneyą Szachno, od października rozpoczęła upragnione życie w klasztorze.
Została przyjęta do postulatu w Warszawie 17 października 1957 roku, a od 4 listopada kontynuowała formację w Laskach. Nowicjat rozpoczęła 14 sierpnia 1958 roku. Pierwsze śluby złożyła 15 sierpnia 1959, a profesję wieczystą 15 sierpnia 1965 roku.
Od początku życia w Zgromadzeniu była włączona w pracę dla niewidomych: w postulacie pomagała s. Michaeli Galickiej w internacie dziewcząt w grupie specjalnej: przy posiłkach, odrabianiu lekcji, czytaniu lektury albo spacerach. Nowicjat odbywała w Warszawie pod kierunkiem s. Bonawentury Statkowskiej. Przeszła kurację oczu, która okazała się tak skuteczna, że nie miała więcej nawrotów choroby. Na przestrzeni lat uczestniczyła w różnych kursach katechetycznych i nauki społecznej Kościoła, w trzyletnim Prymasowskim Studium Życia Wewnętrznego, a także „kursie racjonalnego żywienia” (tj. gotowania).
S. Deodata realizowała swoje powołanie z całą miłością i zaangażowaniem, wiernie wypełniając powierzane jej posługi. Pamięć o Nazarecie, który pozostał bliski jej sercu, zawarła w obranej przed pierwszymi ślubami tajemnicy: od Jezusa z Nazaretu. Jako profeska mogła realizować swoje pragnienie „życia w klasztorze” w sensie dosłownym, gdyż na Piwnej spędziła łącznie 39 lat. Pierwszy dłuższy pobyt to 18 lat po pierwszych ślubach. Była wtedy odpowiedzialna za II piętro, czyli niewidome mieszkanki domu, oraz podejmowała różne obowiązki: w kuchni, bibliotece, na furcie; przez dziewięć lat pełniła funkcję radnej domowej, a od 1975 przez dwa lata była przełożoną wspólnoty.
Od początku była zaangażowana w działalność Duszpasterstwa Niewidomych, które zostało powołane do życia na Jasnej Górze w 1957 roku. Duszpasterzem krajowym został ks. Tadeusz Fedorowicz, a diecezjalnym ks. Bronisław Dembowski, ówczesny rektor kościoła św. Marcina. Siostra organizowała na Piwnej: spotkania niewidomych w ostatnią niedzielę miesiąca; spotkania przewodniczek; pierwszy bal choinkowy dla dzieci oraz w tym samym czasie dla rodziców spotkanie z psychologiem-pedagogiem; wczasy dla samotnych pań w Zakroczymiu lub w Olszance (w Puszczy Mariańskiej); turnusy kolonii dla rodzin niewidomych, których przygotowanie wiązało się m.in. z „napychaniem” sienników słomą, a poduszek – sianem. Zaangażowana była w pomoc indywidualną niewidomym na mieście.
Od 1977 do 1978 roku pełniła obowiązki przełożonej we wspólnocie w Szczawnicy, gdzie trwał remont i adaptacja dawnej plebanii na Dom Modlitwy. Następnie przez trzy lata była przełożoną Domu w Sobieszewie. Był to trudny okres budowy i przemian w Ośrodku. Wznoszono wówczas dwa pawilony: główny – przeznaczony na dom zakonny z kaplicą, jadalnią oraz pokojami dla czterech niewidomych kobiet i księdza kapelana – oraz drugi, przeznaczony dla gości. Po zakończeniu budowy konieczne było opuszczenie dotychczasowego domu (tzw. czerwonego Dworku), który przeznaczono na mieszkanie dla kierownika gospodarstwa wraz z rodziną, i przeniesienie się do nowych pomieszczeń.
Przez siedem lat s. Deodata należała do Domu MB. Jasnogórskiej w Laskach i posługiwała w internacie dziewcząt jako wychowawczyni grupy specjalnej ze sprzężoną niepełnosprawnością. W 1988 roku powróciła na Piwną i przez osiem lat pełniła we wspólnocie obowiązki ekonomki domowej. W latach 1996-2003 należała do wspólnoty w Żułowie, gdzie troszczyła się o 15 mieszkanek tzw. „skrzydła św. Elżbiety”.
W 2003 roku s. Deodata opuściła Żułów, aby przez rok pełnić obowiązki przełożonej domu w Sobieszewie (dopełnienie kadencję poprzedniej przełożonej, która ze względów zdrowotnych wyjechała do Lasek). Wspólnota siostrzana wróciła do Sobieszewa po dziesięcioletniej przerwie spowodowanej przez pożar, który zniszczył główny dom. W tym czasie tworzył się na nowo Ośrodek dla Niewidomych o rozszerzonej działalności. W 2004 roku s. Deodata kolejny raz wróciła do Klasztoru MB. Pocieszenia – tym razem na 13 lat. Podejmowała głównie dyżury na furcie i w kościele, a także służyła pomocą niewidomej sąsiadce. W roku 2009 s. Deodata przeżywała jubileusz 50-lecia profesji zakonnej. Podczas podsumowań swego życia w Zgromadzeniu podkreśliła:
Całe moje życie upływa w służbie i pracy z Niewidomymi i dla Niewidomych. Jeżeli rozstaję się z Niewidomymi na dłużej, to mówię: Do zobaczenia tutaj lub w niebie, ale liczcie na mnie – wyjdę do was i podam rękę. Jeszcze krótka refleksja. Cały czas z Niewidomymi – jestem, przeżywam i współczuję, także podziwiam ich trud i wysiłek życia. Dziękuję im za zaufanie, życzliwą współpracę i buduję się ich postawą – kontaktem elastycznym z wydobywaniem poczucia humoru. Tak było w grupie dziewczynek, tak z paniami w Żułowie, tak na koloniach i tak w ich domach.
W ramach obchodów Międzynarodowego Dnia Osób Niewidomych, 15 października 2009, Pani Prezydentowa Maria Kaczyńska w imieniu Prezydenta RP Pana Lecha Kaczyńskiego wręczyła w Belwederze odznaczenia państwowe w uznaniu wybitnych zasług w działalności społecznej na rzecz osób niewidomych i słabowidzących. Wśród odznaczonych znalazła się m.in. s. Deodata, która otrzymała Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski. Była to dla siostry radość i duma.
Z biegiem lat stan zdrowia s. Deodaty pogarszał się coraz bardziej, z tego względu w listopadzie 2017 roku przeszła do Domu św. Rafała. Początkowo jeszcze w miarę możności włączała się w życie wspólnoty i modlitwę, obdarowywała swoim humorem. Stopniowo funkcjonowanie siostry zawężało się do jej pokoju, a od ponad dwóch lat była już bez kontaktu słownego. W 2025 roku zdiagnozowano u s. Deodaty niedrożność przewodów żółciowych i w listopadzie pomyślnie przeszła operację. We wspomnienie Matki Bożej z Lourdes, które jest również światowym Dniem Chorych, 11 lutego 2026, przyjęła sakrament chorych. Znaczne pogorszenie, prawdopodobnie spowodowane przez mikroudar, przyszło tydzień przed śmiercią. W niedzielę, 8 marca, podjęto ostatnią próbę podania pokarmu. W nocy czuwała przy chorej s. Ida, przełożona. S. Deodata odeszła do Pana spokojnie 9 marca 2026, około godziny 22:25, otoczona modlącymi się siostrami. W swoim przesłaniu jubileuszowym do sióstr zapisała:
Na kolanach i z wdzięcznością dziękuję modlitwą Bogu i Zgromadzeniu za wszystko, co wypełniało dni, pomagało żyć, wzrastać i dojrzewać – na takiej drodze, w takich okolicznościach i z takimi osobami – dziękuję za zaufanie […] Dziś uwielbiajcie Pana ze mną!
Jak wtedy, tak jeszcze bardziej dzisiaj uwielbiamy Pana Boga i dziękujemy Mu za życie naszej Siostry, za to Bogu-oddanie, które nosiła w swoim imieniu i głęboko w sercu, i które pragnęła wypełniać każdego dnia z pełnym zaangażowaniem i miłością. Nadszedł moment, gdy spełniają się słowa dedykowane jej niegdyś przez s. Marię Gratię Zaleską w wierszu „Ofiarowanie”:
Oddaję ducha w ręce Twoje Panie
To jest Jej czwarte ofiarowanie
nieodwołane
najbardziej czyste
Maryi z Bogiem śluby wieczyste



