Chodząc na Mszę św. do kościoła seminaryjnego Róża Czacka niemal nazajutrz po przyjeździe natrafiła w konfesjonale na ks. Władysława Krawieckiego, młodego profesora seminarium duchownego, cenionego spowiednika. Pochodził z diecezji płockiej, lecz w Żytomerzu kończył seminarium, w którym później wykładał dogmatykę, homiletykę, rubrycystykę oraz historię Kościoła. Oprócz tego był sędzią w konsystorzu. Gorliwy kapłan był tercjarzem zakonu św. Franciszka i miał uprawnienia do przyjmowania nowych członków. Znany był jako opiekun sierocińców i ubogich. Potrafił też utrzymywać dobre stosunki z duchownymi prawosławnymi, co wobec ówczesnych wzajemnych uprzedzeń należało od rzadkości.

Właśnie jego panna Czacka obrała sobie za kierownika duchowego. Coraz wyraźniej nurtowała ją myśl ożyciu konsekrowanym i założeniu zgromadzenia służącego niewidomym na ciele i na duszy. Ks. Krawiecki prowadził ją drogą wyrzeczenia i modlitwy. Polecił jej zaprzestania rozdawania hojnych jałmużn i zapomóg, co było jej naturalną potrzebą i dawało przynajmniej cień satysfakcji.

Wydaje się, że w Żytomierzu – wraz z poszukiwaniem drogi do własnego życia konsekrowanego – wzięła początek fascynacja Róży franciszkanizmem. Jesienią 1916 roku Róża Czacka zdecydowała się rozpocząć franciszkański tercjarski nowicjat pod kierunkiem ks. Władysława Krawieckiego. Otrzymała tercjarskie imię siostry Elżbiety.

Kierownik duchowy rozeznał jej szczególne powołanie od życia konsekrowanego i wespół z penitentką potraktował poważnie rozpoczęcie przez nią tercjarskiego życia zakonnego.

Pod koniec maja 1918, przed opuszczeniem Żytomierza siostra Elżbieta otrzymała od ks. Krawieckiego zaświadczenie o złożeniu tercjarskiej profesji. Ks. Krawiecki odprawił też Mszę św. w intencji szczęśliwej podróży.

W lipcu 1918 r. przybył z Żytomierza ks. Władysław Krawiecki. Jako pochodzący z Płockiego mógł się repatriować z klerykami i innymi osobami z okolic Warszawy. Powierzono mu opiekę nad dziećmi z ochronek Polskiego Komitetu Obywatelskiego. Były to dzieci, które w czasie wojny straciły lub pogubiły rodziców. Ks. Krawiecki zatrzymał się najpierw w hotelu, następnie Róża Czacka odstąpiła mu swoje dwupokojowe mieszkanie na Polnej, a sama przeniosła się wprost do Zakładu.

Obecność ks. Krawieckiego stała się dla Elżbiety wielką podporą; w jakiejś mierze uwiarygodniała jej zamierzenia zakonodawcze. W listopadzie ks. Krawiecki poprowadził pierwsze rekolekcje dla grupy dwunastu kandydatek. Wiele było jeszcze niewiadomych, jasny był cel: CHWAŁA BOŻA PRZEZ SŁUŻENIE NIEWIDOMYM NA CIELE I NA DUSZY. Realizacja tego celu wiodła przez codzienne branie krzyża, wierne i pokorne niesienie go w łączności z Chrystusem. Były profesor seminarium duchownego mówił o naśladowaniu Chrystusa, ubogiego Mistrza, który nie miał gdzie głowy skłonić. Ostatni dzień tych rekolekcji, to faktyczny początek zgromadzenia. Rozpoczęcie wspólnego życia zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Służebnic Krzyża zbiegło się w czasie z początkiem polskiej suwerenności. Była to pierwsza wspólnota żeńska powstała w niepodległej Polsce.

Ksiądz Krawiecki sprawował duchową opiekę na mieszkankami Polnej. Z niewidomymi i postulantkami miewał lekcje religii, które przerodziły się w rodzaj konferencji zakonnych.

Przed Różą Czacką i ks. Krawieckim stały dwa istotne problemy: gruntownego przygotowania do życia zakonnego grupy kandydatek orz bliższe sprecyzowanie ram zewnętrznych zgromadzenia i jego duchowości.

Mimo trudnych warunków zgłaszały się kandydatki. Troską Matki Czackiej i ks. Krawieckiego była formacja zakonna tych kobiet aspirujących do życia konsekrowanego.

Ciosem dla Matki Czackiej było załamanie się zdrowia najbliższego jej współpracownika – ks. Władysława Krawieckiego, który poświęcając własną karierę kościelną związał się z nie posiadającym jeszcze nazwy zaczątkiem zgromadzenia. Opuściwszy Żytomierz nie powrócił do wykładów seminaryjnych. Całe jego życie skoncentrowało się wokół duszpasterstwa na Polnej. Pracował również nad pierwszą redakcją Konstytucji.

Jeszcze przed wybuchem wojny 1914 r. ks. Krawiecki cierpiał na bóle głowy, na które nie pomagały kuracji, jakie odbywał w Szwajcarii, jak również pielgrzymka do Lourdes. Na wiosnę 1920 r. dolegliwości przybrały stan ostry, nasilającym się uciążliwym bólom głowy zaczęły towarzyszyć zaburzenia mowy i zachwiania równowagi. Choroba zaczęła robić coraz groźniejsze postępy. Konieczna była hospitalizacja i operacja nowotworowego guza mózgu. Dwa zabiegi przeprowadzone w szpitalu Dzieciątka Jezus nie przyniosły pozytywnego rezultatu, pacjent bardzo cierpiał. Matka Czacka czuwała przy umierającym Ojcu duchowym. Rozdarta była między tą smutną posługą, a aprowizacją niewidomych.

Zgon ks, Krawieckiego nastąpił 28 lipca 1920 r. Był to ogromny cios dla niewidomej Założycielki. Odszedł człowiek, który nie tylko był jej kierownikiem, ale który poświęcił wszystko, aby stanąć u jej boku i towarzyszyć jej w trudach budowania nowej wspólnoty. Matka traciła oparcie i poczucie bezpieczeństwa jaką była dla niej świadomość, że mimo wszystkich przeciwności i sytuacji wydawałoby się bez wyjścia, jest koło nie człowiek wspierający ją na drodze pełnienia woli Bożej. Poczucie osierocenia sprawiło, że Matka Czacka tak twarda dla siebie – po śmierci ks. Krawieckiego płakała.

Msza św. żałobna odprawiona została w kościele kapucynów. Trumnie, którą przewieziono końmi do grobów rodzinnych w Pokrzywnicy koło Pułtuska, towarzyszyła Matka z jedną z sióstr i rodzony brat zmarłego.

 

/Ewa Jabłońska Deptuła, Matka Elżbieta Czacka i Dzieło Lasek – fragmenty/

 

 

 

 

 

 

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. więcej

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close