Ty jesteś jeden Święty, Panie Boże, który dziwy czynisz.

Ty jesteś wielki,

Ty jesteś najwyższy,

Ty jesteś Królem wszechmogącym,

Ojcze święty,

Królu nieba i ziemi.

Ty jesteś w Trójcy jedyny,

Pan Bóg, wszelkie dobro.

Ty jesteś dobro, wszelkie dobro, najwyższe dobro,

Pan Bóg żywy i prawdziwy.

Uwielbienie Boga – św. Franciszek.

 

Z Konstytucji Zgromadzenia…

Patronem Zgromadzenia jest św. Franciszek z Asyżu, który na nowo przypomniał światu Ewangelię, żyjąc w pokorze, ubóstwie i miłości wszystkiego co Bóg stworzył.

Z konferencji Ojca Władysława Korniłowicza…

Mówiliśmy o szczególnej miłości, jaką miał św. Franciszek, nasz ojciec, do Pana Jezusa. Pan Jezus był dla niego wszystkim, był celem jego życia. Służba Panu Jezusowi wypełniała całkowicie jego życie, z Panem Jezusem stale wewnętrznie obcował, w każdej sprawie radził się Pana Jezusa, radził się Ewangelii; z wielką czcią brał każde słowo chcąc wyczytać w nich myśl Pana Jezusową, regułę postępowania.

Franciszek mówił: „Jestem heroldem wielkiego Króla” – celem jego była praca dla królestwa Jezusowego. Pan Jezus był mu przyjacielem. Nie była to tylko odległa postać, która niegdyś przeszła po drogach Ziemi Świętej dobrze czyniąc. Franciszek wprawdzie głęboko przeżywał historyczną postać Pana Jezusa, w myśli chodził za Nim po wszystkich miejscach, gdzie przebywał Jezus, spędzał z Nim noce na modlitwie, z Nim cierpiał w Ogrójcu i umierał na krzyżu. Cierpienie to było tak wielkie, że Męka Chrystusa Pana odbiła się stygmatami w ciele Franciszka.

Ale Franciszek miał Jezusa również blisko w Przenajświętszym Sakramencie i tutaj ten jego stosunek do Pana Jezusa znajdował swój najpełniejszy wyraz. Tu znajdowało się źródło zasilające to stałe obcowanie z Jezusem. Tutaj do Jezusa obecnego pod postacią chleba i wina ciągle biegła myśl Franciszka. Nabożeństwo do Przenajświętszego Sakramentu stanowiło jedną z charakterystycznych cech jego pobożności.

Gdy myślimy o Franciszku przedstawiamy go sobie przeważnie na tle gór umbryjskich, obcującego z ptaszkami, wzywającego wszystkie żywioły do chwalenia Boga. A jednak była to tylko jedna strona życia Franciszka. Odczuwał on żywo przyrodę, widział w niej wielkie dzieło Boże, podziwiał je, ale jest jeszcze inne miejsce, ku któremu dąży myśl św. Franciszka – i grawituje jego serce – „w suchej, bezwodnej krainie” – to świątynia Pańska, a w niej tabernakulum z Najświętszym Sakramentem.

Jak sam on powiedział, nie mamy tu na ziemi nic większego, nic, co by nas bardziej bezpośrednio prowadziło do Boga, jak obecność żywego Chrystusa w Ołtarzu. Toteż Franciszek otacza szczególną czcią Przenajświętszy Sakrament. Był on dla Franciszka streszczeniem wszystkich tajemnic Chrystusa. Każda Msza św. jest jakby nowym poczęciem na ołtarzu, nowym narodzeniem Chrystusa. To również Kalwaria, gdzie dokonuje się Jego męka. Pan Jezus w Najświętszym Sakramencie żyje jak za czasów, gdy chodził po ziemi, stąd dalej błogosławi ludzi i niesie im pokój, pociechę, czyni cuda w duszach ludzkich. Św. Franciszek dbał o to bardzo,a by co dzień być na Mszy św. Wtedy było o to trudniej niż dzisiaj. Msza była większą rzadkością. Dla Franciszka było najwyższe szczęście być na Mszy św., adorować Pana zstępującego na ołtarz, ponawiającego w sposób mistyczny cierpienie i śmierć poniesioną za nas. Z wielką pobożnością przystępował Franciszek do Komunii św. Łączył się ze swym Panem Bogiem nie tylko w tej samej Komunii św., ale żył w dzień Jego obecnością. Widział, że Pan Jezus przychodzi do niego po to, aby go rozpalić ogniem swej miłości, że daje mu ten codzienny zasiłek, z którego łaska uświęcenia spływa na duszę. Była to szkoła, w której Chrystus powoli przemieniał go w siebie, główne źródło uświęcenia.

Gdy Franciszek był chory, dbał o to, by mieć Mszę u siebie. Sam nie był kapłanem, ale miał brata Leona, który odprawiał mu Mszę św. Wiemy jak czcił te miejsca, w których przebywa Pan Jezus ukryty – gdy został nawrócony do Boga, wziął sobie za zwyczaj padać na kolana w każdym kościele z rękami wyciągniętymi oddawał cześć ukrytemu Panu: „Kłaniamy się Tobie, Panie, tu i we wszystkich miejscach, w których jesteś na świecie, wielbimy Cię i dziękujemy Tobie, żeś krwią swą Najświętszą świat odkupić raczył”(…)

***

Święty Franciszek z Asyżu umarł w nocy z 3 na 4 października 1226 roku. Na pamiątkę tego wydarzenia, zawsze 3 października wieczorem, wspólnoty franciszkańskie gromadzą się, aby ze czcią wspominać błogosławioną śmierć świętego Ojca Franciszka przez odprawianie specjalnego nabożeństwa zwanego „Transitus”, co znaczy „Przejście”. Nabożeństwo to rozpoczyna się od odśpiewania „Pieśni Słonecznej” autorstwa samego św. Franciszka. Jej słowami chcemy włączyć się w dziękczynny śpiew chwały dobremu Bogu.

W Laskach zgromadziliśmy się tego wieczoru w Kaplicy Matki Bożej Anielskiej…

Galeria