Jezu! Bądź źródłem życia mego!… W Tobie mam wszystko… w Tobie wytrwałość aż do końca…

                                                                                                                     ks. Władysław Korniłowicz

W dniu 28. września 1946 roku, podczas pogrzebu Ojca Korniłowicza – ówczesny Biskup Lubelski Stefan Wyszyński – powiedział:

Ojciec nasz poszedł do Ojca Niebieskiego, Ojca Najlepszego, o którym nam mówił, do którego nas porywał, ku któremu nas pociągał.

Pragniecie ode mnie słów, oczekujecie przemówienia… Nie powiem, że jest mi łatwo, czy też trudno mówić. Wydaje mi się jednak, że najwłaściwszą rzeczą byłoby w tej chwili milczeć i nie przerywać ostatniej mowy, którą przemawia do nas „nasz Ojciec”.

Cóż mam powiedzieć? Przecież nie mogę „przezwyciężyć” wszystkich myśli, łączących każdego z Was z człowiekiem, który tak bardzo głęboko wszedł w nasze życie i tak serdecznie związał nas – przez siebie – z Bogiem. (…)

Jest to bodajże ostatnia nauka, bardzo nas wiążąca, albowiem Bóg nic nie czyni bez celu. Skoro więc dal łaskę być tutaj i oddać ostatnią posługę naszemu Ojcu, niech to zapadnie głęboko w nasze dusze. Niechaj lekcja, która płynie z takiego życia i takiej śmierci, wzbudzi w nas pragnienie naśladowania Ojca: aby tak jak on żyć i tak jak on umierać.

Ojciec był człowiekiem, którego trzeba było umieć rozumieć. Nie była to rzecz łatwa, dlatego, że Ojciec nie znał innego kontaktu, jak tylko kontakt poprzez Boga. Nie był człowiekiem prowadzącym życie towarzyskie, choć był stale otoczony ludźmi. Nie znal się na konwenansach, choć miał wysoką kulturę towarzyską oraz tak głęboką cześć i szacunek dla każdego człowieka, że w najtrudniejszych chwilach nigdy o nikim nie powiedział słowa, które mogłoby najdrobniejszym cieniem paść na bliźniego. (…)

Uczynność, gotowość służenia ludziom, dawania im tego, co jest najlepsze – nie opuszczały Ojca nigdy. Największą troską ostatnich miesięcy życia Ojca, gdy przychodziło się do niego i gdy już nie mógł formułować zdań, było jedno: „Już ci nic nie mogę dać, już ci nic dobrego nie mogę powiedzieć”. – Tak był nastawiony na dawanie i nieustannie gotów do rozdawania wszystkiego, co miał! Swoim wzrokiem szukał, co by tu można było dać! I dawał siebie! (…) W ostatnich dniach – komu to było dane – braliśmy już tylko z jego oczu, z których promieniowała Boża światłość i wielka dobroć, najbardziej charakterystyczna cecha naszego Ojca.(…)

Oddajmy głos samemu Ojcu Korniłowiczowi, który w konferencji wygłoszonej w 1926 roku do Sióstr Franciszkanek Służebnic Krzyża tak mówił:

Eucharystia jest jakby przedłużeniem Wcielenia. Przeniesienie w czasy i w miejsca przez ręce kapłanów Wcielenia. które się dokonało za przyczyną Matki Najświętszej. Przez Nią to Bóg wcielił się za sprawą Ducha Świętego, który również sprawia, że Pan Jezus rodzi się w rękach kapłana sprawującego Najświętszą Ofiarę.

Wpatrujmy się w Pana Jezusa z wielką czcią, gdy kapłan składa Go na korporale, w tym Żłóbku, jakim jest ołtarz.(…) Tabernakulum – to Nazaret. W nim wiedzie Jezus życie ukryte. W tym ukryciu i ciszy daje nam przykład zapomnienia o sobie – pokory.

„Zstąpił i był im poddany” – powiedziano o Panu Jezusie. To samo w Najświętszym Sakramencie: Bóg jet poddany człowiekowi.

„Chciej być nieznanym i za nic mianym” – Pan Jezus w Tabernakulum przez wielu ludzi nie znany.

„Przeszedł – dobrze czyniąc”.

Ten duch ofiary, którego rano wchłaniamy w siebie, przyjmując Najświętszy Sakrament, niechaj żyje w nas w ciągu całego dnia. Trzeba nam stać się „ofiarą” naszej codziennej Kalwarii, która się spełnia na Ołtarzu. To jest najistotniejszy punkt naszego religijnego życia.

W Komunii św. przyjmujemy Ciało Uwielbione – Ciało w Chwale Bożej. Jakąż to moc ma Komunia św. przez to, że Chrystus przezwyciężył śmierć.

Najświętszy Sakrament to nasza szkoła Tajemnic Bożych. Słuchając głosu Bożego tak łatwo się zbawić.

 

Jest jedna jasność – jeden pokój – jedno dobro i szczęście – a tym jednym jest pełnienie Woli Twojej stale i we wszystkim.

1944 r.

***

Uroczystego otwarcia procesu beatyfikacyjnego Sługi Bożego Władysława Korniłowicza dokonał Ks. Prymas Stefan Wyszyński, w Laskach 27 września 1978 r. W listopadzie 1981 r. dokonano ekshumacji doczesnych szczątek Sługi Bożego i złożono je w kościele św. Marcina w Warszawie.

Dziś w 71. rocznicę śmierci ks. Korniłowicza – dziękując Bogu za jego życie i powołanie – módlmy się o łaskę zaliczenia go do grona błogosławionych.

Modlitwa o beatyfikację…

Panie Jezu Chryste, któryś słudze Twemu Władysławowi dał łaskę odsłaniania nam swych tajemnic i zapalania serc ogniem Twej miłości, wysłuchaj za jego przyczyną próśb naszych i okaż nam miłosierdzie Swoje. Pozwól też, Panie, abyśmy go na ołtarzach czcić mogli dla większej chwały Twojej. Amen.